piątek, 14 grudnia 2012

Perfekcyjna kanapka

Oto najbardziej skomplikowanie danie, jakie zdarzyło mi się zjeść od ponad miesiąca. Rozkosz dla podniebienia! :D


Sałata rzymska, koperek i boczniak (zawiera witaminę D).

A w tle napój bogów, czyli woda ;)

5 komentarzy:

  1. Nadal na surowym? Gratulacje! :D
    Mi sie niestety nie udalo, ale od moich surowych poniedzialkow jem duzo wiecej surowego niz kiedys, mysle ze to bedzie conajmniej polowa tego co jem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadal! Dzięki, ale zdarzały mi się dni, w których jadłam ziemniaki z curry (bez soli) z braku owoców. To dobre awaryjne jedzenie, które lepiej się u mnie sprawdza niż ryż czy kasza.
    Połowa to bardzo, bardzo dużo. Super :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Urocza chociaż ja za grzybami nie przepadam i jest to niechęć obustronna bo one mi się odwdzięczają zawsze porządną niestrawnością ;)
    Nie ma cię na na http://vegespot.pl? Zapraszam - taki durszlak tylko że dla blogów wegetariańskich i z wege społecznością ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj, miło mi zaprosić Cię do zabawy: http://szmaragdowa-kraina.blogspot.com/2012/12/nominacja-do-liebster-blog.html. Pozdrawiam, Szmaragdowa Kraina.

    OdpowiedzUsuń